sobota, 8 listopada 2008

z maseczką na ryjku...

... spijając kawę.. powoli przygotowuję się do jazdy ku Szczecinowi... Mając na uwadze piękną ostatnio pogodę spakowałam przede wszystkim to co ułatwi i uprzyjemni mi poruszanie się w terenie... chce mi się powietrza.. spacerów.. lasu... szurania liści pod nogami... oddechu pełną piersią i wydechu wyrzucającego tego co toksyczne siedzi skryte gdzieś tam w mym wnętrzu... idź precz Toksyko... !...
Do poniedziałku.. :o)

5 komentarzy:

didixi pisze...

Dobrej drogi i dużo powietrza!

Zuzanna pisze...

Dobrego odpoczynku.... do poniedziałku....

zenza pisze...

a ja lubię czasem się potoksynować, tak, by mieć później co z siebie wyrzucać. nie ma to jak równowaga w organiźmie :)

Zegarmistrzswiatla pisze...

Tu i uwdzie juz poniedzialek....wiec witaj;)))

jazzowa pisze...

Didixi... dopowietrzyłam się wspaniale...

*********************

Zuzanna.. dobry to odpoczynek był... :o)

***********************

Zenza... no własnie intensywnie popracowałam wcześniej nad dotyksonowaniem... było co wyrzucać z siebie... ;o)

********************

Zegarmistrz.. i owszem w poniedziałek wróciłam.. ale jakby późno... :o)

********************