wtorek, 11 listopada 2008

Anna Serafińska

Wyczytałam na jednym z blogów muzycznych, że Pani ta wystąpiła w Jazz Cafe w Łomiankach... Knajpkę odwiedziłam kiedyś - nie wiedząc o niej zupełnie nic.. ot skuszona nazwą... Wnętrze zrobiło bardzo miło wrażenie... pogłębione przez zdjęcia z koncertów, które tam miały miejsce...
Z przyjemnością wsłuchałam się w tekst Jonasza Kofty wyśpiewany przez Annę Serafińską...
Nieobecni...


Nad wodą stajemy płynącą
Wpatrzeni, wpatrzeni w odbicie swych twarzy
Stoimy milcząco, milcząco
Chcę wiedzieć o czym marzysz, chcę wiedzieć o czym marzysz
O czym marzysz

Właśnie wtedy tak mało wiem o Tobie
Do czego się uśmiechasz długą chwilę
Gdzieś już kiedyś pachniało tak sitowie
Tylko ja jedna wiem
Tylko ja jedna wiem
I nie powiem

Nieobecni, nieobecni
Jesteśmy siebie blisko
Tak trudno, tak trudno
Powiedzieć sobie wszystko

Gdzieś już kiedyś taki kolor miała woda
I skąd nagle w Twoich oczach światła tyle?
Ktoś inny mi te wodę w dłoniach podał
Nie mogę Ci powiedzieć, nie mogę Ci powiedzieć
Jaka szkoda...

O czy myślisz patrząc w zieleń trawy
O czym myślisz patrząc w niebo pociemniałe?
Jakie cienie przychodzą jakie sprawy
To tak boli, niepokoi
I ciekawi

Nieobecni, nieobecni
Jesteśmy siebie blisko
Tak trudno, tak trudno
Powiedzieć sobie wszystko

Gdzieś już kiedyś pachniało tak sitowie
Gdzieś już przedtem taki kolor miała woda
To można powiedzieć tylko sobie
Choćbym bardzo chciała nikomu nie opowiem

Nad wodą stajemy płynącą
Wpatrzeni, wpatrzeni w odbicie swych twarzy
Stoimy milcząco, milcząco
Chcę wiedzieć o czym marzysz, chcę wiedzieć o czym marzysz
O czym marzysz

Nieobecni, nieobecni
Jesteśmy siebie blisko
Tak trudno, tak trudno
Powiedzieć sobie wszystko






A tutaj "Nie odchodź".... hmm... to tak z ostatniej chwili poszukiwań... pięknie... pięknie....
Anna serafińska Nie odchodź

hmm.. dopisuję te słowa tuż po zakończeniu 'Wyznań Gejszy"... film kiedyś tam.. gdzieś tam już opisywałam... a co mi pozostało z drugiego obejrzenia filmu?.... Jakiż niezwykle erotyczny wydaje się skrawek kobiecego ciała z tyłu... szyja... kark... hm...

6 komentarzy:

didixi pisze...

To fajny film, choć podobno autorka wspomnień zarzuca pisarzowi, że je wykorzystał w sposób, na jaki mu nie zezwoliła. I pisze nowe...

didixi pisze...

U mnie jakoś niewygodny format ma okienko do komentarzy - nie widzę ich całych... Nie przeniosłabyś pod bloga? Gdzieś w ustawieniach można to zmienić - wtedy jest wygodniej. Ściskam.

jazzowa pisze...

hmm.. nie słyszałam o tym konflikcie... Ale film potrafi zauroczyć... poza tym bardzo lubię aktorkę grającą Mameha (nie wiem jak to się odmienia)... jest przepiękna...

http://www.filmweb.pl/o3310/Michelle+Yeoh

A co do okienek... hmm.. jeżeli faktycznie tak bardzo utrudniają życie zmienię ustawienia.. Lubię je dlatego, że widzę Wasze twarze kiedy odpisuję :o)

Zuzanna pisze...

Annę Serafińską mam zamówioną w Merlinie i już nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła ją słuchać....:)

Bena pisze...

Porównując książkę z filmem stwierdzam, że książka jest zdecydowanie lepsza. Chodzi mi głównie o niuanse życia tych kobiet. Odmienna kultura, zwyczaje, szczegóły codziennego życia, którym nadawany jest głęboki sens. Inny świat, gdzie picie herbaty nie jest tylko zaspokojeniem pragnienia, gdzie odpowiednio upięte włosy mają przesłanie erotyczne, a podarowane w ciszy przedmioty niosą ze sobą mnóstwo słów. Ciekawy swiat. I chyba juz zaginiony.

jazzowa pisze...

Zuzanna... będziesz miała się czym cieszyć :o)

****************

Bena - książki nie czytałam... ale kultura ta zachwyca... I właśnie te niuanse.. niuansiki... niedopowiedzenia... i ta erotyka tak pięknie przypruszona...
cudo...
Muszę po książkę chwycić...

**************

Didixi.. poprawiłam format wpisów.. :o)... fakt.. lepiej... :o)