sobota, 15 listopada 2008

sobotnik..

Zwlokłam swe niechętne temu ciało z łóżka... zaparzyłam kawę.. załączyłam radio.. i... siedzę... Rozpędu nadmiernego w sobie nie dostrzegam.. ba... nawet nikczemnego namiastka tegoż nie widzę...
Trzeba się jednakowoż jakoś rozkręcić.. Przewiduję dzisiaj nasilenie zawodowe... hmm.. a wieczorem bardzo być może urodziny przyjaciółki będziem świętować niezapowiedzianie.. ;o).. Rocznikowi mojemu szlachetnemu ostatni raz stuknie z trójeczką jeszcze na przodzie... za rok zrobi się cyk... na stronę czwóreczki...
Tak siedzę i piszę co mi się tam po głowie bez sensu przesuwa z uwagi, że bardzo.. ale to bardzo... tak bardzo, że bardziej być nie może.. (chociaż... ) nie chce ruszać w strumień wody mający mnie pozbawić zapachu snu... a dalej już tylko kroczek w postaci umalowania ryjka.. i przybrania czegoś - to jedyny plus!!!! - dzisiaj bardziej luźnego i ruszenia w dzień...
W nocy jeszcze Mężczyzna dzwonił trącony jakby alkoholem po omawianiu szczegółów Sylwestra... co kto ma zabrać... co zorganizować itd.. w sobotę ponoć mamy odbyć spotkanie nie mniej zakrapiane z ludkami z Łodzi, którzy również będą uczestnikami tego przedsięwzięcia...
Nie znam nikogo z tego grona.. poza Nim oczywista... Niespecjalnie jestem lew salonowy... tudzież kociak jakikolwiek... Zawsze mnie stresuje wejście w nowe grono...
Idę do wanny!! czas na męską damską decyzję!
Jeszcze ostatni siorbek kawowy... i pa!

8 komentarzy:

didixi pisze...

No, nowe środowisko to zawsze wielkie NIEWIADOMOCO... Czasem jednak się udaje...

zenza pisze...

nowe środowisko to dobry sposób na poznanie siebie na nowo- lub jakoś tak :)
a mnie też za rok czwóreczka się objawi, zastanawiam się kiedy wyprowadzę się z domu i zamieszkam z jakąś nastolatką- wszak wiek zobowiązuje ;)

jazzowa pisze...

Didixi... no właśnie.. wielkie NIEWIADOMOCO... no cóż... jak to śpiewał Młynarski będę robić swoje ;o)
hmm... chyba grunt to pozostać sobą... obaczym... acz stresik będzie znając mnie...

****************

Zenza... czyli również jesteś ów szlachetny rocznik - 1969. ;o)
No cóż .. nie wiadomo co Ci tam trzaśnie... ale tak z moich obserwacji jakiś Harley byłby mile widziany ;o)... Dostrzegam ku jednośladowcom pęd u mężczyzn po przeskoczeniu 40-tki.. no i oczywiście ten kwiat dziewiczy ;o)

*******************

Zegarmistrzswiatla pisze...

Cos mi sie nic nie chce pisac wiec sle usmiech lub dwa;))))

Mateusz pisze...

Witam!
Trafiłem przypadkiem i muszę powiedzieć, że jestem mile zaskoczony;) Genialny styl, mysle, że będę odwiedział częściej:)
Pozdrawiam!
Mateusz

jazzowa pisze...

Zegarmistrz... aleś się rozpisał... ;o)
No ale nic.. również się uśmiecham.. :o)

************************

Witaj Mateusz.. aleś mnie połaskotał.. no dziękuję :o)
I zapraszam oczywista jak najczęściej...

*****************

Mateusz pisze...

heh. no już dodałem do zakladek blog, więc pewnie będę wpadał. A jakby co to zapraszam do mnie.. może to nie blog senso stricte, ale i tak polecam:
http://kawowo.blogspot.com/

jazzowa pisze...

Musnęłam na razie w przelocie Twój blog..dodałam do zakładek.. hmm.. powiedziałabym - aromatyczny... :o)