czwartek, 6 listopada 2008

poranne snucie w zachmurzony... mglisty dzień...

Dyziek uskutecznił rano ucieczkę z przestrzeni domu jemu przypisanej.. który to przypis domyślam się, gdzie on ma...
Za nic ma fakt, że ja z Miśką zajmuję piętro... a co za tym idzie - on również... Ucieczka wielka polega na zwiedzaniu parteru... Próbowałam go namierzyć.. ale widać gdzieś się małe wcisnęło... No nic... może czas by się przemieszczał po większej przestrzeni..
I siedzę sobie w tej chwili nad kawą... słucham co też prawią w Trójce... jakiś taki niespecjalny nacisk mam na zagęszczanie się w czynnościach... Acz niewątpliwie trzeba będzie wszak roboty tzw multum...
Tym bardziej, że w sobotę wsiadam do pociągu i to nie byle jakiego... tylko ku Szczecinowi zmierzającego... mmmm.. jak dobrze, że wolny jest poniedziałek i wtorek... Ponoć mamy sami zrobić sushi.. ciekawam co nam wyjdzie... Ryż wg przepisu, który znalazłam w sieci robi się niezwykle ciekawie..

Podstawą sushi jest ryż.
Idealny jest specjalny japoński ryż do sushi, który po ugotowaniu pozostaje ziarnkowaty i lekko klejący.

Oto jak gotuje się ryż w Japonii.
Gotowanie ryżu
Porcja na 4 osoby:
  1. Należy odmierzyć odpowiednią ilość ryżu, w nasyzm przypadku 250 g.
  2. Wsypać ryż do sitka i płukać pod bieżącą wodą do czasu, aż zacznie spływać czysta woda.
  3. Odstawić ryż na godzinę do odsączenia mieszając od czasu do czasu.
  4. Do szczelnie zamykanego garnka o grubym dnie wsypać ryż i dolać 300 ml wody.
  5. Gotować 2 min na dużym ogniu następnie zmniejszyć ogień i gotować 10 min. Nie zaglądać pod pokrywkę.
  6. Zdjąć z ognia i odstawić na 10 min.
  7. Ugotowany ryż przełożyć do miski i pozostawić na 10 minut przykrywając mokrą ściereczką.
  8. Przygotować przyprawę Su:
    • 2 łyżki octu ryżowego,
    • 2 łyżki cukru,
    • 1 łyżeczka soli,
    wszystko dokładnie wymieszć, zagotować a następnie ostudzić.
  9. Lekko przestudzony ryż skropić równomiernie przygotowaną przyprawą Tsu jednocześnie mieszając płaską drewnianą łyżką.
  10. Dobrze wymieszany ryż pozostawić do całkowitego wystygnięcia.





Ciekawe.. nieprawdaż?

Do tego pozostałe ingrediencje i będzie smakowite.. ;o)

Nieopodal mojego bezpośredniego kawałka świata... a w zasięgu wsi... uruchomiono firmę zajmującą się produkcją biopaliw... do tego znajdujące sie nieopodal lotnisko z F-16 i mamy definicję "wsi spokojnej.. wsi wesołej...'... Do samolotów towarzystwo jest przyzwyczajone - lotnisko wojskowe znajduje się tutaj od lat... jednak zapach - przypominający coś jakby smażenie na oleju - zaczyna lekko drażnić.. Tzn ja trwałam w przekonaniu, że lekko - jednak wczorajsza petycja poparta podpisami, która dotarła i do mnie uświadomiła mi, że to lekkie to już minęło...
Podpis złożyłam.. a jakże... Tak więc.. petytuję ;o)

hmm.. pozostając w kręgu piosenki nie z tego wieku... "Piosenka o niedobrym malarzu" Agnieszki Osieckiej.. w wykonaniu Sławy Przybylskiej...


5 komentarzy:

zenza pisze...

Dyziek? Miśka? proszę o bliższe przedstawienie postaci :)

Uwielbiam takie poranne opisy. Człowiek i jego życie to najciekawszy film, choćby się miało składać tylko z gotowania ryżu. I żeby nie było- jestem specjalistą od lekko klejącego się ryżu.
Sushi nigdy nie jadłem, natomiast nie znoszę małży :P

miłego i spokojnego dnia :)

ps. nie słuchaj radia, bo tam same potworności

jazzowa pisze...

Spieszę wyjaśnić...
- Dyziek to kociak, którego mamy od niedawna - on na pewno posiada sławne ADHD...

- Miśka (a dokładnie Dominika) - to moja 11-letnia córka...

Poranek faktycznie jest takim czasem dla siebie.. przynajmniej u mnie... dom jeszcze śpi.. nikt od człowieka niczego nie chce... praca u siebie ma sporo minusów.. ale plusy również.. i m.in. ten, że nie trzeba gnać na określoną godzinę...

Radia dzisiaj słucham niesłuchając jakby.. ;o)

miłego i Tobie... :o)

didixi pisze...

Ach, jak miło zacząć dzionek od twojego bloga... Jakiś czas byłam out - teraz widzę, ze mi tego brakowało...

jazzowa pisze...

Ach.. jak miło kiedy tak piszesz do mnie.... :o)
Również miałam przerwę w odwiedzaniu Twych stron.. i również stwierdziłam, że brakowało mi tego...

Zuzanna pisze...

:))