niedziela, 5 lipiec 2009

Suwałki Blues Festival 2009






















Suwałki Blues Festiwal 2009


Od chwili kiedy się dowiedziałam, że występuje tam zarówno Ten Years After jak i Joe Bonamassa nijak nie mogę przejść obojętnie obok... Kusi.. podkusza.. pieści zwojki me myśl jak fantanstycznym przeżycie byłoby zobaczyć ich na żywo... I tak chodzę.. i dumam.. i przemyśliwam.. jak zrobić by być?!!!!!!!!!!!!!!!!!!



http://www.suwalkiblues.com/

poniedziałek, 29 czerwiec 2009

urlop... urlop.. i po urlopie...















Na razie obraz.. słowo nadejdzie później.. muszę dojść do siebie.. napotkać swoje myśli... Na tą chwile niesamowite mrowie wszystkiego w głowie... w skórze.. nozdrzach...
Ale cudowny to był urlop.. niezapomniany..!!
A teraz niestety trzeba się zebrać do pracy... mnóstwo pracy do wykonania.. jak to ogarnąć????

sobota, 6 czerwiec 2009

zbieraninka dni ostatnich..

Dni ostatnie to właściwie praca w mega natężeniu... Z uwagi na wyjazd w piątek napiętrzenie mam maksymalne... i oczywiście balans na granicy "jechać.. nie jechać.. jechać.. nie jechać..' W chwilach załamania wystarczy spojrzeć na zdjęcie jachtu.. Chorwacji.. pomyśleć o moim rozgrzanym ciałku... opalonym... zrelaksowanym... skokach do wody z pokładu... nurkowaniu... włóczeniu się bez sensu i celu.... smakowaniu nowych dań... i nabieram ochoty.. zmęczenie pryska... Aczkolwiek bywa mocno trudno...
Pierwszy dwutygodniowy urlop od jedenastu lat... jestem przerażona!!!!!!!!!!!!!!!
Nie mam wprawy w takim urlopowaniu...
A z poleceń - obejrzałam niedawno "Senność' na DVD Magdy Piekorz... Recenzje są różne.. często druzgocące... Mnie się podobał.. podobnie zresztą jak "Pręgi"... Piekorz ma sposób prowadzenia rozmowy z widzem odpowiadający mi... Podchwytuję ten dialog.. i jest mi z tym dobrze.. akceptuję sposób prowadzenia akcji.. przewijające się losy... dialogi... nienatarczywośc... dzianie się ot tak.. logicznie... Często zdarza mi się oglądać filmy w czasie obrabianie dokumentów.. nieczęsto przerywam by usiąść jak "biały ludź" skupiając się tylko na filmie.. Teraz mi się to zdarzyło...
A z muzycznej półki... pracując w biurze słuchałam w tle Jedynki.. a tam spotkania z Magdą Umer... klimat audycji cudny... ciepły.. mądry... z poczuciem humoru.. ot rodem od Jeremiego Przybory... a później poprzez Andrzeja Poniedzielskiego... cud słowa.. głębia duszy..
hmm.. pozostańmy w tym...

16 - Magda Umer - Kiedy Mnie Juz Nie Bedzie
hmm...
Siądź z tamtą kobietą
twarzą w twarz,
kiedy mnie już nie będzie,
napalcie w kominie
moje buty i płaszcz,
zróbcie sobie miejsce...

A mnie oszukuj mile
uśmiechem, słowem, gestem,
dopóki jestem, dopóki jestem...
A mnie oszukuj mile
uśmiechem, słowem, gestem,
dopóki jestem, dopóki jestem ...

Dziel z tamtą kobietą
chleb na pół,
kiedy mnie już nie będzie,
kupcie firanki,
jakąś lampę i stół,
zróbcie sobie miejsce...

A mnie zabawiaj smutnie
uśmiechem, słowem, gestem,
dopóki jestem, dopóki jestem...
A mnie zabawiaj smutnie
uśmiechem, słowem, gestem,
dopóki jestem, dopóki jestem...

Płyń z tamtą kobietą,
w górę rzek,
kiedy mnie już nie będzie,
znajdźcie polanę,
smukłą sosnę i brzeg,
zróbcie sobie miejsce...

A mnie wspominaj wdzięcznie,
że mało tak się śniłam,
a przecież byłem, no przecież byłem...
A mnie wspominaj wdzięcznie,
że mało tak się śniłam,
a przecież byłem, no przecież byłem...

Ot takie sobie PS.... siedząc po napisaniu posta powyższego z lampką wina jęłam przemykać się po różnych muzycznych stronach w poszukiwaniu czegoś.. sama nie wiedząc cóż owo coś oznaczać miałoby.. aż znalazłam...



sobota, 16 maj 2009

9 songs

Para poznaje się na koncercie.. i zaczynają swój związek... związek oparty głównie na seksie i koncertach..
Seks pokazany jak na kino (z wykluczeniem oczywiście filmów nazwijmy to "branżowych) - bardzo dosadnie.. szczegóły anatomiczne bohaterów poznajemy dokładnie.. Niesamowite zafascynowanie sobą.. oddanie siebie do końca... bez granic... poznawanie... smakowanie... doświadczanie - wszystko to przez pryzmat łóżka..
Czy jestem zaskoczona filmem? tak...
Czy mi się podoba? tak...
Żałuję tylko, że oglądałam sama... Czasami ta odległość jest mocno odczuwalna ;o)))))))))))))))))))
A teraz prysznic.. (hehehe i szelmowski śmiech..)

niedziela, 10 maj 2009

niedzielne leniuchowate w dzień wchodzenie..

Leniuch potężny zamieszkał dzisiaj w ciele i umyśle mym... Umysł mój niestety ogarnia bałagan jaki mam na przestrzeni swej życiowej... ale i stosunek ma do tego mocno obojętny... Pokajam się chwilę bezproduktywnie, że takiego bałaganu to dawno nie miałam... I na tym koniec...
Niewiele z tym zrobię chociażby z uwagi na rzecz taką - że po 9tej mam zabrać dziecię me i przysposobione na basen... Tak sobie młodzież ustaliła... następnie okrutnie mi napodlizywała się... i decyzje zapadły... Faktem jest, że z moim dzisiaj zapędem najprawdopodobniej skończę jako stała ozdoba jaccuzi jakiegoś.. ;o)... tudzież popełnię kilka długości basenu... ale w wielce zwolnionym tempie... I nie mam z tego tytułu żadnych wyrzutów.. Ciekawam na co i jak będę mnia namawiać po basenie... wielce mi się podobają te podchody "przebiegłe"... ;o)...

Ja to mam zrywy - już czytam artykuł z 10 marca br - a właściwie wywiad Najsztuba z Mannem... Wojciechem Mannem... O mej niesłabnącej miłości do P.Wojtka zapewniać nie muszę... Pan Najsztub budzi we mnie uczucia chwilami zgoła odmienne... szczególnie uwidoczniły się one na okoliczność owego właśnie wywiadu...

No nic... zbieram się... idę jednak ciut ogarnąć tą mą przestrzeń życiową...

PS Ciekawego biegłego rewidenta mam na badaniu jednej firmy... usłyszałam m.in. -"ciężko będzie się skupić na badaniu mając tak piękne oczy przed sobą" ... (że niby moje te oczy)... tudzież coś takiego ".... i tutaj mam problem... bo pani jest ewidentnie i księgową i kobietą... "... ;o) (ludzkie chłopisko)

wtorek, 5 maj 2009

długi weekend...



Nie wiem jak Wy... ale ja w długi weekend prawie się zabiłam bezruchem... Pobyt nad morzem - zupełnie czarowny - fantastyczne grono ludzi... i nieustanny relaks... Pobilismy rekord w sobotę, kiedy to właściwie jak zalegliśmy wokół basenu o 10.. tak wstaliśmy ok 19 by przejść do budynku.. bo zaczęło wiać... ;o) No i wtedy chociaż się poruszaliśmy w tańcu... ;o)
Ale proszę mi co innego wytłumaczyć - ja jestem generalnie osobą małomówną (o nieśmiałości nawet nie wspomnę)... No i kiedy dotarłam do ludków ok 9 w piątek po podróży od 20 do 5... po kilkunastu dniach pracy na wysokich obrotach przy PITowaniu.. niedosypianiu itd... - pojechaliśmy na plażę (dla celów picia wybrano miejsce pod hasłem "pod latarnią najciemniej" - czyli plaża pod latarnią w Niechorzu)... - i na tej właśnie plaży po 3 drinkach odpłynęłam... zupełnie... totalna niepamięć!... i żebym to ja jeszcze poszła spać!.. o nie!!!!! tego mój organizm by nie zdzierżył... organizm mój postanowił się nagadać.. i ponoć gadałam i gadałam.. i gadałam... zaprzestając tylko chwilowo kiedy mi werbalizacja nadmiernie siadała... szok!!!!!!!!!!!!! ni cholery nie pamiętam co tak zaciekle nadawałam!!!!!!!
Zdradzono mi tylko, że miłość wyznawałam wszystkim... więcej nie dochodziłam... szok!!
Ale ogólnie było cudnie... leniuchowato... zabawnie... ze śmiechu miałam bóle brzucha... wytańczyłam się za wszystkie czasy... należałam z lekką już nutką obawy, że korzonki mi puszczą pomiędzy spoiwkami leżaka... ;o)
A teraz pytanie - Jak myślicie jak obsługuje się takie WC jak na zdjęciu poniżej? (na żółtej tabliczce napis - TOALETA WC)






















To pisałam ja - Wasz Nadworny Pijaczek..

niedziela, 26 kwiecień 2009

sezon tarasowy czas nacząć...







hmm... i ponownie można usiąść na tarasie z kubkiem kawy i tradycyjnie "Wysokimi obcasami" oprzeć nogi o coś wyższego... wystawić dekolt do słońca... i chwile odsapnąć...
Chwilkę niestety tylko gdyż finishuję z PITami i to radosne jest w stopniu żadnym...
W tygodniu była rocznica śmierci Krzysztofa Komedy... jak i rocznica urodzin Hani Banaszak...
Krzysztof chodził mi po głowie.. ale w tak słoneczny dzionek postawiłam na Hanię...
.... na pierwszy znak gdy serce drgnie.. ledwie drgnie a już się wie.. że to właśnie ten.. tylko ten...
hmm... ech.. jakoś niestety człekowi cynizm i tutaj się zakrada.. ale co tam...
i tylko oczyyyyyyyyyyyyyy zamglone pokaż... wtedy na pewno już wiem, że kooooochasz.....
tadadadada