sobota, 16 lutego 2008

mmmmmmmmmmmm....

Mrucząco mi od samego rana... wstałam przeciągając się... cicho pomrukując zrobiłam kawę... załączyłam muzykę... i nijak nie mogę się pozbyć tego swoistego przeciągania.... rozmruczenia...
I nie to by mi specjalnie przeszkadzał ten stan.. ma w sobie pewną dozę rozkoszności, której mi ostatnio jakoś brakowało... A dzisiaj dawka tego jest zupełnie nieziemska...
I nawet myśl, że Były się zapowiedział na dzisiaj nie jest w stanie zmienić mi nastawienia...
Jeżuuu jak fajnie kociakiem się czuć... ;o))))))))))))))))



Shirley w to kocie nastawienie wkomponowała się pięknie...

3 komentarze:

Samarytanka pisze...

To jesteśmy kociaki dwa, a co?

Samarytanka pisze...

Masz coś przeciwko?

jazzowa pisze...

Oczywiscie, ze nie.. im wiecej kociakow tym lepiej.. ;o)