niedziela, 7 listopada 2010

roztęskniona jakaś taka jestem..

Roztęskniona.. rozochocona... rozkojarzona... rozszumiała... rozbiegana...
Sama nie wiem czego mi się chce... poza jednym na pewno, że żyć i to pełnią... Uwierają mnie zawieszenia... i mój brak chęci wyjaśnienia czy zawalczenia.. coś się wypaliło... wyczerpała się formuła... Czuję się prawie jak podmiot piosenki tylko w formie żeńskiej
"..Znów się zepsułeś (aś)
I wiem co zrobię
Zamienię ciebie
Na lepszy model..."

Tylko, że ten zepsuty model ma wielki apetyt na wszystko... a że jest lekko ułomny na wysokości prawego biustu, gdzie się jakby płasko zrobiło.. no cóż... ale - że tak trywialnie powiem - czy cyc określa kobiecy byt? czy kobieta bez jednej piersi na przedzie (ot skojarzył mi się Kazik) powinna zapomnieć o sprawach damsko - męskich? hmm.. nie chcę o tym zapominać... ba... bardzo bym popraktykowała...
Tak się czasami zastanawiam, że gdybym była z mężczyzną.. tudzież poznałabym takiego, który by przywierał do mnie pod walorami duchowymi.. intelektualnymi... i ogólnym zarysie fizyczności... czy dla mnie ważne byłoby, że np nie ma jądra jednego? hmm... myślę, że nie...
Jednak biust dla mężczyzn chyba jest czymś najważniejszym?
No nic.. popieprzyłam bez sensu... idę pracować dalej.. może nadmiar cyferek mi szkodzi.. ;o)

A by tak smętliwie nie było posłuchajcie piosenki, która mnie ostatnio rozłożyła... otóż tekst popełnił Artur Andrus... Ballada dla Barona i Niedźwiedzia...

A... dzisiaj w Trójce o 20.05 będzie koncert Kasi Kowalskiej z piosenkami Grzegorza Ciechowskiego... słuchałam relacji po nagraniu tegoż członków zespołu Republika.. i muszę powiedzieć, że jak podchodziłam do tego sceptycznie.. po tym jak oni opowiadali o wrażeniach.. o zachwycie... o zaskoczeniu.. o motylkach w brzuchu.. itd.. to jednak stwierdziłam, że trza wysłuchać... a jak trza.. to trza.. innego wyjścia nie ma...

6 komentarzy:

malinconia pisze...

rozumiem tęsknoty i spełnienia zatem życzę...

wildrose pisze...

No dobra, trywialnie powiem: pieprzysz bez sensu...
Przeciez wciaz taka sama jestes, a pewnie i bogatsza o cos, czego inne nie doswiadczyly!

I na pewno wplywu to miec nie powinno na jakosc Twojego zycia i przezywania, wiec wyrzuc z glowy te durne mysli... tak samo mozesz sie cieszyc kazdym dniem i dobrym daniem i seksem z odpowiednim facetem!
Bo to dopiero problem, dobry odpowiedzialny i madry facet!
Jakos sie tak zdarzylo, ze tych pustych, durnych narcyzow sie namnozylo... od takich uciekaj w swiat muzyki chocby :)

A ja sciskam mocno i serdecznie :)

Zuzanna pisze...

Zgadzam się z Wildrose- od pustych facetów z dala.....Pozdrawiam i przytulam..:)

jazzowa pisze...

Malinconia... dziękuję za zrozumienie... i życzenia... :o)

**********************

Wildrose... wiem, że słusznie prawisz... i mam rozsądkowe takie podejście do tematu... Jednak jest jak jest... faktem jest również, że zdaję sobie sprawę, że właściwie sama sobie zapracowałam na to, że teraz nie mam obok siebie w tej chwili kogoś, kto sprostałby sytuacji.. moim oczekiwaniom... baaaaaaaaaa.. i czułby się w tym dobrze.. :o)
Na szczęście życie składa się nie tylko ze sfery damsko-męskiej... ;o)
uściski... :o)
***********************

Zuzanna... to chyba nie tylko o pustote chodzi... może sobie po prostu nie radzą z tym.. nie wiem..
przytulas..

***********************

Bena pisze...

A ja Ciebie rozumiem. Można sobie wszystko racjonalnie wyłożyć i nawet przyznać sobie rację a te myśli z tyłu głowy jak czkawka wracają. Co by nie mówić, to blizny nie znikaja....

jazzowa pisze...

Bena... dziękuję... Ty wiesz jak to jest z tymi bliznami...
Zostają...