piątek, 31 października 2008

przychodzimy... odchodzimy...

W tle dzisiaj towarzyszy mi pieśń z Piwnicy pod Baranami... Przychodzimy... odchodzimy...
Nie sposób jej nie poczuć w taki czas...
Lubię to zadumanie, które towarzyszy dniu 1 Listopada... jest czas na pomimo smutku nieodłącznego dogrzać się wewnętrznie.. Przynajmniej ja tak odbieram ten czas z bliskimi... tymi co są na wyciągnięcie ręki... i tymi, którzy pozostali już tylko na wyciągnięcie pamięci...
Piwnica pod baranami-przychodzimy odchodzimy

Przychodzimy, odchodzimy
leciuteńko na paluszkach
Szczotkujemy wycieramy
Buty nasze twarze nasze
Żeby śladów nie zostawić
Żeby śladów nie zostało
Miasta nasze domy nasze
Na uwięzi się kołyszą
Tuż nad ziemią ledwo ledwo
Jak wiatr mały to nie widać
A jak wielki wiatr się zdarzy
Wielka bieda puszczą cumy
Zatrzepocą się zatańczą
Miasta nasze domy nasze
I polecą w stratosferę
Przygarbionych w pustym polu
Bez oparcia bez osłony
Bez niteczki choćby coby
Przytwierdzała nas do ziemi
Wiatr nas porwie i poniesie
Za kołnierze podniesione
Porozrzuca gdzieś w przestrzeni
Nam to nic przeczekamy
A jak skończy jak ucichnie
To wstaniemy otrzepiemy
klapy nasze rączki nasze
Żeby śladu nie zostało
Od początku zbudujemy
Miasta nasze domy nasze
Sprzęty nasze lampy nasze
Żeby wiatr miał czym kołysać

hmm.. a 11 listopada w Teatrze Wielkim w Łodzi Piwnica pod Baranami ma swój występ...


2 komentarze:

zenza pisze...

mówmy, zawsze mówmy to do siebie-
wysyłajmy słowa.
to jedyny sposób na to,
'żeby wiatr miał czym kołysać'...

żeby zawsze było lato ;P

pozdrawiam raz na jazzowo :)

jazzowa pisze...

pewne rzeczy docierają do czlowieka z biegem lat niestety...
Tym jest również moc rozmowy..
brak przemilczeń.. domniemań..

hmm... żeby zawsze było lat... :o)