piątek, 7 stycznia 2011

w Nowy Rok wdepnęliśmy... ;o)

No to miłościwie nam zapanował 2011... :o))) ...
Po kilku dniach osłabienia.. zabawy z gorączka... ropą.. infekcją i bólem głowy - w końcu poczułam się lepiej.. i stwierdzam, że juz kilka godzin głowa mnie nie boli ... dlatego też krzyczę ile sił w płucach i organach innych ŻYCIE CUDEM JEST!! ot co!!... Jak to człowiekowi mało do szczęścia potrzeba..

Tak sobie leżąc pomyślałam, że lubię jadąc samochodem np w porannych godzinach obserwować wstające mgły na łąkach.. ten moment kiedy odrywają się od ziemi... snują się tuż nad... to jest zupelnie zwariowane od urody zjawisko... Tudzież kiedy wracam w godzinach kiedy to dzień odbija łapkę z wieczorem, spoglądam w niebo i obserwuję kolejne etapy chowania się słońca za horyzontem... I właściwie w żaden sposób nie jestem w stanie wyjaśnić dlaczego teraz mi się o tym przypomniało... Ale to są też chwile, które są ważne dla mnie... ileż takich smaczków składa się na całokształt...

W Nowy Rok wdępnęło mi sie zupełnie przyjemnie w gronie bliskich znajomych... i bez większych postanowień... i chyba dobrze mi z tym...

Zaczynam czuć lekki dyskomfort w temacie koncertów.... Czuję się jakbym nie wiadomo jak długo nie była... wiem, że to prawdą nie jest.. Jednakowoż chyba rozbestwiło mi się moje Bycie na tym punkcie... Muszę poszperać.. a może w Krakowie? hmm.. wybieram się tam w dniach 24-28 styczeń na warsztaty Simontona!! i właściwie nie wiem co bardziej mnie cieszy.. czy warsztaty.. czy Kraków.. czy też moc dwóch w jednym.... Za to 2 luty - Warszawa... hmm... Koniecznie muszę poprzeglądać wydarzenia tzw kulturalne tych miast.... :o)

No nic.. pomarudziłam sobie... Teraz wypadaloby grzecznie oddalić się w sen...
A podążę sobie w sen w towarzystwie Shirley Horn... Mocno stęskniłam się za nią... a że tutaj w towarzystwie Herbiego - tym milej przymyka się powieki...


4 komentarze:

M. pisze...

Witaj, skojarzył mi się z Twoją opowieścią taki oto znaleziony w sieci mglisty poranek
http://www.youtube.com/watch?v=ECG26fw1i_c
Wielu cudnych poranków Ci życzę, i koncertów oczywiście ;)

bobinia pisze...

mam nadzieję Jazzowa, że ten 2011 będzie dla Ciebie rokiem spokoju i zdrowia, bez zadnych niemiłych niespodzianek. Zmartwiłam się wpisem o złym samopoczuciu - dobrze, że już jest OK. Dbaj o siebie kochana.
A co do Warszawy to też będę w "stolycy" 1-5 lutego :) może gdzieś tam na siebie trafimy, wszak nie na próżno mówią, że świat jest mały...

Mateusz pisze...

Jest parę takich momentów w życiu, które się szczególnie lubi nie wiadomo dlaczego... jak te mgły:) Miałem taki czas w życiu, kiedy wstawałem przed wschodem i codziennie miałem okazję to widzieć na spółkę ze wschodem słońca.. Niesamowite:)
Pozdrawiam!

jazzowa pisze...

M. podobne klimaty...
dziękuję.. Tobie również... :o)
**********
Bobinia... no jest z każdym dniem lepiej.. i niech tak będzie.. Bydzie tych dziwności... ;o) Dla Ciebie również tylko dobrych wyników.. :o)
A w Stolycy byłoby zabawnie się spotkac.. Jeszcze nie wiem dokładnie jak to sobie zaplanuję.. czy z noclegiem czy bez.. zobaczę...
Ale jakbyśmy tak popełniły kawę na Starym Mieście.. hmm.. fajnie by było.. :o)
*****************
Mateusz.. no właśnie.. świat budząc się jest zupełnie niezwykly... :o)))