sobota, 5 czerwca 2010

słońce!! taras... Billie



Słońce.. słońce... słońce... śniadanko na tarasie popełniłam... lekturę również... dogrzały mi się kończyny wsje i kadłubek... Coś niesamowitego jest w tym jak mocno słońce oddziałuje na nas...
Wciągnęła mnie biografia Billie... staram sobie ją porcjować - niestety krótka jest - cieszyć się nią.. delektować...
I zupełnie inaczej ogląda się nagranie, które już widziałam wielokrotnie - nawet zarzucałam u siebie - po takim fragmencie..
"Billi często mawiała, że piosenka przypomina jej o ojcu, którego zabiły "dyskryminacje prawa obowiązujące na Południu". Gdy wykonywała ten utwór łzy napływały jej do oczu, ponieważ myślała o Clarensie. Jej akompaniator mal Waldron wspominał, że częśto śpiewała Strange Fruit, żeby dodać sobie odwagi, kiedy czuła się zagrożona. "Jak sprawy się nie układały, śpiewała tę melodię. Na przykład garderoba nie była zbyt elegancka, policja czekała na zewnątrz albo ją zatrzymała, i inne rzeczy w tym rodzaju.
Zachował się film, przedstawiający Billie, jak śpiewa Strange Fruit w Chelsea Palace Studios w Londynie, w lutym 1959 roku (pogrzeb Billie - 21 lipca 1959 - przypisek mój). Jest już strasznie wycieńczona, sukienka opina wystające kości. Włosy Billie zebrała z tyłu w długi koński ogon. Choć występuje przed publicznością, można odnieść wrażenie, że jest zatopiona we własnych myslach i nieświadoma, gdzie się znajduje. Śpiewa bardzo powoli, ważąc każde słowo i nadają mu moc, obrazy nabierają przez to niezwykłej intensywności"...
Strange Fruit nazwano "pierwszym znaczącym protestem ujętym w słowa i muzykę, pierwszym niestłumionym krzykiem przeciwko rasizmowi"...




Czyli post jak to życie... i słońce i łzy... że tak sobie pozwolę napisać... Zawsze ta piosenka wbijała mnie w fotel.. zawsze sprawiała, że musiałam się zatrzymać jak szybko bym biegła - teraz jest to mocniejsze odczucie..

Ale by nie kończyć tak smutnie.. wracam na taras w towarzystwie kawy.... Piękny dzień... :o)

3 komentarze:

M. pisze...

Herbie 70 lat, Billie 44 , muzyka przejmująca , łzy i słońce , las i lakier na paznokciach - tyle w tej mieszance życia ! Dodałabym cytowaną przez Ciebie Geppert ale z piosenką "Kocham cię życie !" Misza - jak zwykle a ja życzę słonecznego "tarasowania" M.

jazzowa pisze...

Coś w tym jest... że kocha się to życie... :o)
A mieszanki zaiste mamy nieustannie...
Takie to już smaczki owego życia...
Tarasowanie w ten weekend wychodzi mi najlepiej... może taki czas na zbieranie siebie..

wildrose pisze...

Oj jak to dobrze, ze jest lato i sloneczko, bedziesz do woli mogla wygrzewac sie na sloncu a ono sprzyja i lepszej psychice i ogolnie jakos wiecej sie czlowiekowie chce!!!